Błogosławieństwo pierwszego dnia

ROZDZIAŁ 1
Białoruś
Każde miejsce wygląda wspaniale, kiedy się je opuszcza. Nawet te, w którym przeżyliśmy wiele trudnych chwil. Zwłaszcza. Warszawa pożegnała mnie słoneczną pogodą, jakby życzyła mi powodzenia. W takich chwilach przez głowę przebiegają setki wspomnień i twarzy. Ludzie, z którymi nasze opowieści związały się na dłużej lub tylko na chwilę. Ludzie, którzy nam pomogli, którzy nas zranili, którzy nas przygarnęli albo odrzucili – o każdym z nich myśli się wtedy z czułością. Bo każdy z nich zostawił po sobie ślad w moim życiu. Czytaj dalej

Koniec świata, jeleń Apokalipsy i obiadek, czyli Prolog

PROLOG
Korea Południowa

W dniu, w którym skończył się świat zarzuciłem szarą, filcową kurtkę na mnisze szaty, naciągnąłem czapkę z wielbłądziej wełny i raźnym krokiem wyszedłem w ośnieżone góry.

Był 21 grudnia 2012 roku.
2557 rok w kalendarzu buddyjskim.
13.0.0.0.0 4 Ajaw 3 K’ank’in w kalendarzu Majów.

Gdyby rzeczywiście zgodnie z zapowiedziami jarmarcznych proroków miało dojść do Apokalipsy, chciałem zająć najlepsze miejsca. Czytaj dalej

Bezpański pies

Wiemy już, że każdy facet rodzi się z dziurą w duszy (zob. Dziura wielkości Ewy), wiemy też, że żadna kobieta – ani Matka, ani żona, ani tym bardziej dziewczyna – nie jest w stanie tej dziury wypełnić (zob. Batman, bałwan i sanitariuszka). Wiemy też, że może to zrobić jedynie ojciec.

Co jednak zrobić, gdy ojciec nie umie, nie chce albo też nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego powinnością jest dokończyć dzieło stworzenia i nadać synowi imię? Co zrobić, kiedy ojca po prostu nie ma? Stracona sprawa? Niezupełnie.
Czytaj dalej