Wunderwaffel Pana Boga

Uwierzyliśmy miłości Boga – tak chrześcijanin może wyrazić
podstawową opcję swego życia. U początku bycia chrześcijaninem
nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei,
ale natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą,
która nadaje życiu nową perspektywę,
a tym samym decydujące ukierunkowanie.
Papież Benedykt XVI, Deus Caritas Est

Pan Bóg oszalał. To żadna nowość. Już Abram doskonale zdawał sobie sprawę, że Bóg, który mu się objawił ma nie po kolei w głowie. Wszak to właśnie On do 75-letniego dziadygi powiedział: „Uczynię bowiem z ciebie wielki naród” (Rdz 12, 2). Tylko staruszek pełen fantazji mógł Mu uwierzyć. Mało, on był na tyle szalony, że dla swojego Boga był gotów poświęcić swojego syna. Ale ostatecznie to Bóg poświęcił swojego. Bo tylko On tak kocha. Do szaleństwa.

Cała historia Zbawienia to jeden wielki ciąg zdarzeń, które bulwersowały, wprawiały w zdumienie i zadziwiały.

Czas przeszły skreślić.

Dziś przecież nie jest inaczej i każdy kto chociaż na chwilę otworzy Pismo Święte spadnie z krzesła, tak wielka miłość bije z Jego kart. Nasz Bóg szaleje z miłości do nas. Ludzie rozsądni nie są w stanie tego zrozumieć, bo miłość Boga nie mieści im się w głowach. Bo też nie da się jej zmieścić w ogóle, ona ogarnia i przenika wszystko, z niej wszystko powstało, do niej wszystko powróci. Można ją tylko odrzucić, albo być na tyle stukniętym, żeby ją przyjąć. Trzeba tylko być równie stukniętym jak Abraham. Trzeba mieć nierówno pod sufitem. Trzeba się urwać z choinki.

Trzeba tylko z konia spaść.
Czytaj dalej

Libański komandos, czyli jak święty wziął mnie w obroty

Boży posłańcy, którzy zjawiają się raz po raz w naszym życiu to jeden z największych darów od Najwyższego, specjalizującego się w łączeniu, swataniu i krzyżowaniu ludzkich losów. Niekiedy przyprowadza do nas ludzi, którzy wyciągają nas z opresji, innym razem kogoś, kto jednym zdaniem sprawia, że opadają nam łuski z oczu.

Ale czasami sięga po cięższy kaliber. Kiedy wierny słabo rokuje albo jest niezdarny wyjątkowo i nogi mu się plączą, Pan oddaje go pod opiekę swoich komandosów.

Komandosów potocznie zwanych świętymi.

Prognozy na mój rozwój duchowy musiał przedstawiać się wyjątkowo nieciekawie skoro Pan przysłał mi z pomocą oddział specjalny… z Bliskiego Wschodu.

A to było tak…

Czytaj dalej

Sztuka słuchania

„Błogosławiony ten, kto mnie słucha,
kto co dzień u drzwi moich czeka,
by czuwać u progu mej bramy,
bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie
i uzyska łaskę u Pana”

(Prz 8, 34–35)

Dzisiejsza liturgia Słowa jest dla mnie jak potrójne uderzenie serca. Lewy prosty, prawy sierpowy, lewy podbródkowy i nokaut. Słuchaliśmy dziś bowiem o tym, co najważniejsze, czyli o… słuchaniu właśnie. Słuchaniu, w którym toczy się bój o naszą duszę.
Czytaj dalej