Świętość w naszych rękach

Pilnie potrzebna jest wielka modlitwa za życie,
przenikająca cały świat.
Evangelium Vitae, Jan Paweł II

Dzień Świętości Życia ustanowiony został w odpowiedzi na wezwanie papieża Jana Pawła II w jego encyklice Ewangelia Życia:

Proponuję (…) aby corocznie w każdym kraju obchodzono Dzień Życia (…) Trzeba, aby dzień ten był przygotowany i obchodzony przy czynnym udziale wszystkich członków Kościoła lokalnego. Jego podstawowym celem jest budzenie w sumieniach, w rodzinach, w Kościele i w społeczeństwie świeckim wrażliwości na sens i wartość ludzkiego życia w każdym momencie i każdej kondycji. należy zwłaszcza ukazywać, jak wielkim złem jest przerywanie ciąży i eutanazja… (nr 85)

Już w środę 25 marca obchodzić będziemy święto, które ma nam uświadomić, jak straszną wojnę wytoczył współczesny świat niewinności i świętości życia. To również dobry moment, abyśmy przekuli naszą wiarę w czyn, bo jak uczy nas Pismo:

Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków (Jk 2, 26).

Pozwólcie, że zacznę od pewnej historii – a jakżeby inaczej – nawrócenia.

Bernard Nathanson był ojcem. Bez dwóch zdań. Był ojcem przemysłu aborcyjnego. W 1945 roku namówił swoją dziewczynę, aby pozbyła się ich nienarodzonego dziecka. Kilka lat później zapłodnił inną kobietę i sam dokonał aborcji.

Jak to jest zabić własne dziecko? Zabiłem nienarodzone dzieci moich przyjaciół, kolegów, znajomych, nawet dzieci moich nauczycieli. Nigdy nie miałem cienia wątpliwości, nawet przez chwilę nie zachwiało się moje poczucie pewności, że wyrządzam ogromną przysługę tym, którzy mnie szukali. (źródło)

Przez całe lata 60′ Bernard Nathanson dokonal osobiście kilku tysięcy aborcji, a 75 tysięcy nadzorował. W 1968 roku założył NARAL (National Abortion Rights Action League), organizację domagającą się nieograniczonego prawa do zabijania dzieci, został też dyrektorem największej kliniki aborcyjnej na świecie. Organizacje pro-life umieściły go wysoko na liście… swoich modlitw. Od niemal dziesięciu lat wiele osób polecało go Bogu.

A Pan wziął się ostro do roboty. Kiedy w latach siedemdziesiątych do użytku weszły ultrasonografy, a Nathanson zaczął borykać się z wątpliwościami.

Po raz pierwszy jako lekarz i człowiek etyczny zacząłem rozumieć, że aborcja to coś więcej niż zwykłe odsysanie zlepka komórek, kilku gramów tkanki. Zacząłem być świadomy tego, że mam doczynienia z czymś, co miało swoistą wagę moralną, z czymś, co domagało się szacunku. (Abortion: a Reflection on Life, B. Nathanson, s. 5)

Pewnego dnia, pod jego kliniką Planned Parenthood na Manhattanie pojawiło się 1200 manifestantów pro-life. Uśmiechając się do policjantów i dziennikarzy, trzymali się za ręce i śpiewali psalmy.

Wtedy właśnie zrozumiałem – pisze Nathanson w swojej autobiograficznej książce, „The Hand of God”, czyli „Ręka boga”- tę całą egzaltację, czystą miłość na twarzach tych drżących mas ludzkich, otoczonych kordonem setek nowojorskich policjantów.

Obrońcy życia modlili się za dzieci nienarodzone, kobiety chcące dokonać aborcji, lekarzy i pielęgniarki, policjantów i reporterów…

Modlili się za siebie nawzajem – pisał Nathanson – ale nigdy za samych siebie. Zastanawiałem się wtedy: Jak ci ludzie mogą poświęcać się dla czegoś, co jest (i zawsze będzie) milczące, niewidzialne i niezdolne do złożenia im podziękowań? Właśnie wtedy zacząłem zadawać sobie pytanie, jaka to nieopisana Siła motywowała ich do działania. Dlaczego ja też tam byłem? Jakim cudem znalazłem się w tym miejscu w tym czasie? Czy była to ta sama Siła, która pozwoliła im w spokoju i bez lęku trwać w samym epicentrum prawnego, fizycznego, etycznego i moralnego chaosu?

Modlitwa przyniosła niezwykły efekt. Bernard Nathanson niedługo potem nie tylko opuścił klinikę, stając się gorliwym aktywistą pro-life, ale też – po wielu poszukiwaniach i długim błądzeniu – przyjął chrzest, stając się członkiem Kościoła Katolickiego. W swojej autobiograficznej książce z roku 1996 przyznał:

Przyłożyłem rękę do narodzin epoki barbarzyństwa.

„Ręka boga” – tak zatytułował Nathanson swoją autobiograficzną książkę. Ręce, w którą Bóg złożył świętość ludzkiego życia, zmieniły się w ręce boga. Bożka. Bożka mordu.

Ręce, które przyniosły na świat epokę barbarzyństwa. Jej triumf zdołały jednak powstrzymać inne ręce. Ręce, w których Bóg złożył paciorki różańca.

Potęga modlitwy jest nie do przecenienia. Według organizacji Human Life International przez ostatnie 50 lat zabito 2 miliardy bezbronnych, nienarodzonych istot ludzkich. Na szczęście, tam gdzie objawia się zło, pojawia się też dobro. Dzieło duchowej adopcji uratowało miliony dzieci. Ile dokładnie? Tego nie wiadomo. Do centrum duchowej adopcji na Jasnej Górze nieustannie spływają listy z podziękowaniami.

To mogą być liczby rzędu setek tysięcy, a nawet milionów ludzi rocznie modlących się za nienarodzonych – mówi Wiesława Kowalska, animatorka Dzieła Duchowej Adopcji Dziecka Zagrożonego Zagładą. – Kiedyś w Hamburgu w jeden wieczór aż 8 tysięcy osób zdeklarowało podjęcie duchowej adopcji, w Paryżu ponad 5 tysięcy („Gość Niedzielny”, nr 12, rok XCII)

Dziś duchowej adopcji podejmują się ludzie w całej Europie, a nawet Afryce i Azji. Od jakiegoś czasu również tysiące osób składają przysięgę w Australii i na Filipinach.

Wszystko zaczęło się w 1986 kiedy to Paweł Milcarek udał się na Mszę św. Trydencką w Westminster Abbey w Londynie. Na stoliku przy wejściu dostrzegł karteczkę z obrazem Świętej Rodziny i napisem: „Duchowa adopcja nienarodzonego”. Było to zobowiązanie do 9-miesięcznej, codziennej modlitwy w intencji jednego dziecka zagrożonego śmiercią i za rodziców tego dziecka.

Było to dla mnie przejmujące, bo zdałem sobie sprawę, że można tak zaufać Bogu, że moja modlitwa będzie się odnosić do konkretnej osoby, którą tylko On będzie znał. Wreszcie, że jeden człowiek przez długi czas może się z oddaniem zająć innym. (ibid.)

Niedługo potem tekst modlitwy trafia do „Rycerza Niepokalanej”, a wydawnictwo Michalineum drukuje karteczki z deklaracjami modlitwy, które trafiają do parafii w całej Warszawie. Był rok 1987. Misję duchowej adopcji podejmuje też Duszpasterstwo Straży Pokoleń, w warszawskim kościele paulinów ruszają rekolekcje i przyrzeczenia duchowej adopcji. W Gdańsku Zdzisaław Arkuszyński, były więzień obozu Auschwitz-Brikenau rozsyłą wici i niedługo całe Wybrzeże żyje duchową adopcją. W 1994 w Warszawie powstaje Ruch Krzewienia Duchowej Adopcji. Powstaje też ośrodek w Gdańsku i na Jasnej Górze, gdzie do życia zostaje powołany Centralny Ośrodek Duchowej Adopcji. Jan Paweł II oficjalnie błogosławi dziełu.

Od „przypadkowego” znaleziska w londyńskiej katedrze minęło ledwie kilka lat, przez ten czas Duch Święty rozhuśtał dzieło tak, że szybko rozprzestrzeniło się nie tylko w całej Polsce, ale też wróciło jak bumerang do Anglii.

Brytyjscy działacze pro life – mówi Paweł Milcarek – pewnego dnia zwrócili się do Polaków o treść tej adopcyjnej modlitwy. Karteczka angielska wróciła więc na Wyspy z powrotem.

duchowaadopcjaJuż 25 marca obchodzić będziemy Dzień Świętości Życia. To doskonały moment, abyśmy włączyli się do walki o nawrócenie serc naszych braci i sióstr, którzy noszą się z zamiarem zabicia własnych dzieci. Aby włączyć się w to dzieło wystarczą chęci, dyscyplina i przyrzeczenie, które można złożyć w zaciszu własnego domu lub też uroczyście w kościele, przy świadkach. Tekst przysięgi jest następujący:

ROTA PRZYRZECZENIA DUCHOWEJ ADOPCJI

Najświętsza Panno, Bogurodzico Maryjo, wszyscy Aniołowie i Święci. Wiedziony pragnieniem niesienia pomocy nienarodzonym, postanawiam mocno i przyrzekam, że od dnia ……………………………… biorę w duchową adopcję jedno dziecko, którego imię jedynie Bogu jest wiadome, aby przez 9 miesięcy, każdego dnia, modlić się o uratowanie jego życia oraz o sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu. Amen.

Moimi zobowiązaniami adopcyjnymi będą:
• jedna Tajemnica Różańca Świętego
• moje dobrowolne postanowienia
• oraz poniższa codzienna modlitwa „Panie Jezu”,
którą teraz po raz pierwszy odmówię.

Panie Jezu za wstawiennictwem Twojej Matki Maryi, która urodziła Cię z miłością oraz za wstawiennictwem świętego Józefa, „Człowieka Zawierzenia”, który opiekował się Tobą po urodzeniu, proszę Cię w intencji tego nienarodzonego dziecka które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady i które duchowo adoptowałem. Proszę, daj rodzicom tego dziecka miłość i odwagę, aby zachowali je przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.

Następnie przez 9 miesięcy każdego dnia wypełniamy swoje zobowiązania adopcyjne. Warto też przynajmniej jedną Komunię w miesiącu ofiarować w intencji naszego podopiecznego.

Adopcja duchowa nie ma żadnych ograniczeń wiekowych. Najmłodszą uczestniczką dzieła jest Natalka z Warszawy, która ma trzy latka i 4-letnia Gabrysia ze Lwowa.

Dziewczynki, bardzo świadomie, zbierają co miesiąc serduszka: fioletowe albo zielone, w zależności od wyrzeczenia. (ibid.)

Jeżeli ktoś opuści dzień lub dwa modlitwy, należy o tyle samo przedłużyć 9 miesięcy. Duchowa adopcja to zobowiązanie, które powinno być traktowane równie poważnie jak przysięga małżeńska. Pani Wiesława Kowalska na łamach „Gościa Niedzielnego” opowiada:

Kiedyś przerwałam modlitwę. Przyśniło mi się niemowlę. Płakało i wyciągało rączekę do różańca… Bóg mnie jakby przywołał.

Pan Bóg, który jest wierny swemu Słowu, równie poważnie traktuje nasze słowa. W tym wypadku ich ceną jest życie dziecka i zbawienie jego rodziców.

Duchowa adopcja jest też wspaniałym świadectwem naszego zaufania Bogu i miłości do naszych bliźnich. Jak każda modlitwa uświęca i przemienia również nasze życie. Na Jasną Górę do dziś napływa mnóstwo listów od ludzi, którzy piszą, że duchowa adopcja zaleczyła ich własne rany otwarte w wyniku dokonanej aborcji czy zabiegu in vitro.

Modlitwa potrafi odmieniać ludzkie serca, a przez to i świat wokół nas. Zachętą do podjęcia tego trudu niech będą słowa, jakie skierowała do Polaków matka Mary Wagner, Kanadyjki więzionej za to, że pod klinikami aborcyjnymi odmawiała różaniec i rozmawiała z kobietami, aby odwieść je od zamiaru zabicia dziecka.

„Myślę, że jako naród, naprawdę rozumiecie, co Mary robi, i z tego powodu oraz ze względu na wielkość Waszych serc, Mary otrzymała od Was więcej wsparcia, niż gdziekolwiek indziej na świecie. Teraz rozumiem dlaczego wielki Święty Jan Paweł II przyszedł spośród Was! Rzeczywiście jesteście naprawdę błogosławieństwem dla Mary i niemowląt o których ona mówi”.

Nie zapominajmy też o słowach, które Pan skierował do swego sługi Jeremiasza:

„Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię”. (Jr 1, 5)

Świętość jest w naszych rękach. Chwyćmy więc za różaniec i ratujmy naszych małych Jeremiaszy. To Pan kształtuje ich w łonie matki, to On ich uświęca. To wreszcie On jest władny odmienić serca ich rodziców, wypełnić je miłością do życia, które przecież jest jej owocem i cudem dziejącym się każdego dnia na ekranach ultrasonografów.

Więcej informacji na temat duchowej adopcji, a także materiały do pobrania możecie znaleźć tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *