…i kamieni kupa, czyli co z tą wiarą

Uczestnictwo przez wiarę w życiu Bożym sprawia,
że stajemy się nowym człowiekiem, otrzymujemy nowe rozumienie rzeczywistości, nowe widzenie zarówno Boga, jak i otaczającej nas rzeczywistości doczesnej.

Rozważania o wierze, ks. Dajczer

Jak to jest z tą naszą wiarą? Niby to Polacy wciąż są jednym z ostatnich wiernych narodów Świętego Kościoła, niby wciąż kościoły u nas stoją i działają, nie zamienione w teatry jak w Anglii, czy w kluby jak w Holandii… A jednak. Według badań statystycznych zamieszczonych w programie duszpasterskim pokazują, że spośród 81% wierzących i głęboko wierzących Polaków aż 17%… wierzy w reinkarnację, a 26% uważa, że po śmierci nie ma nic. Z kolei aż 40% głęboko wierzących akceptuje współżycie przed ślubem, środki antykoncepcyjne czy in vitro (Przekazywanie wiary, t. 6, Lobkowicz, s. 270).

„My jesteśmy z Boga. Ten, który zna Boga, słucha nas. Kto nie jest z Boga, nas nie słucha. W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu”. (1J 4, 6)

Wygląda na to, że coraz mniej jesteśmy z Boga, że coraz słabiej poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu. Przestajemy się rozeznawać. Zaroiło się od katohipsterów, katomarksistów, katoliberałów i chrześcijańskich demokratów, którzy wyróżniają się tym, że nie różnią się niczym od świata, a powinni różnić się wszystkim.

Osobiście znam co najmniej kilka osób, które, uważając się za katolików, jednocześnie walczą z nauczaniem KK niemal na wszystkich polach. Katolicy coraz bardziej się protestantyzują, idąc z „duchem czasu”. A przecież katolikiem nie idzie z duchem czasu, ani z duchem postępu, ani z żadnym innym duchem wątpliwej proweniencji

Ze Świętej Wiary Katolickiej robi nam się powoli jarmark świeckich osobliwości, cyrk na kółkach, a z gmachu Kościoła Bożego zrobił się nam, żeby zacytować Sienkiewicza (juniora): „…i kamieni kupa”. Żyjemy w momencie przejściowym od pokolenia wierzących z tradycji (czy chrześcijan „kulturowych”), którzy na tej kupie kamieni jeszcze sobie siedzą, ale brakuje im żywej wiary, do pokolenia ochrzczonych pogan (czy chrześcijan zdechrystianizowanych), którzy poszukują innej kupy.

Wiara, która jest jedynie przyzwyczajeniem, przywiązaniem do tradycji czy światopoglądem staje się kwestią dowolności. Kościół potrzebny jest o tyle, o ile ma wyświadczyć jakieś usługi: chrzciny, ślub, pogrzeb; nadać sacrum najważniejszym momentom życia.

Wielu ochrzczonych żyje tak, jakby Chrystus nie istniał; powtarza się słowa i gesty związane z wiarą, zwłaszcza w praktykach religijnych, ale nie odpowiada im rzeczywista akceptacja treści wiary i przylgnięcie do Osoby Jezusa. (EE, s. 47)

Kościół stworzony przez człowieka, który o Bogu słyszał na kazaniu, ale niezbyt uważnie, który miłość Pana Jezusa zna z opowieści babci, a Jego nauczanie co najwyżej z „Ziarna” czy szkolnej katechezy, na której podrywał koleżanki jest kościółkiem stawianym na piasku. Taka osobista religia nie ma własnej teologii, a jedynie poglądy pozbierane tu i ówdzie. W takim osobistym chrześcijaństwie nie ma miejsca dla Pana Boga, bo rozsiadły się w nim bożki.

Na szczęście, Chrystus z taką świątynką potrafi sobie poradzić. Ba, potrafi sobie poradzić nawet ze Świątynią dużo trwalszą:

Jezus w odpowiedzi rzekł im: „Zburzcie tę świątynię, a w trzy dni ją odbuduję”. Na to Judejczycy powiedzieli: „Już czterdzieści sześć lat, jak zaczęto budować tę świątynię, a Ty w trzy dni ją postawisz?” (J 2, 19-20).

Jak powiedział, tak zrobił. W trzy dni, które minęły od Jego śmierci, do zmartwychwstania zburzył starą świątynię, które niosło zbawienie Narodowi Wybranemu poprzez Prawo, i stworzył swój Kościół, który do dziś niesie zbawienie już wszystkim narodom poprzez swoje Słowo i miłość.

Nie każdy jednak ma takie szczęście jak Szaweł (zob. Wunderwaffel Pana Boga), że Pan przychodzi z taką mocą, wali łaską między oczy i niszczy osobistą religię człowieka, którą niektórzy budują nawet i te czterdzieści sześć lat. Nie każdy ma to szczęście, że spotyka go nieszczęście, a on puszcza się lejców i pozwala się prowadzić Panu na ulicę Prostą.

On zrzuca nas z konia, abyśmy szli do tych, którzy nie dają szansy Jego łasce. Zrzuca nas z konia, żebyśmy szli do tych, którzy siedzą w swoim osobistym, bezpiecznym kościółku, nie w ławce nawet, ale w foteliku. Ciężko spaść z fotela.

W krajach Pierwszego Świata przecież łatwo jest żyć w wygodnym ateizmie, bo człowiek żyje w nieustannym przeświadczeniu o tym, że jest samowystarczalny. Jan Paweł II stwierdził, że wielu Europejczyków sądzi, że wie, co to jest chrześcijaństwo, ale w rzeczywistości go nie zna.

„Coraz więcej jest tam ludzi, którzy choć zachowują wprawdzie pewną więź z wiarą, słabo i źle znają jej fundamenty. Często wyobrażenie o wierze chrześcijańskiej jest kształtowane przez karykatury i stereotypy rozpowszechniane przez kulturę, w postawie obojętnego dystansu, jeśli nie otwartej kontestacji” (Lineamenta nr. 9).

Jak Jezus może dotrzeć do chrześcijan fotelowych? Czy nie ma do nich dostępu skoro nie może ich zrzucić z konia? Gdyby Pan nawracał jedynie przez strzał snajperski z łaski, można by uznać, iż gwałci naszą wolną wolę. Pismo Święte daje nam wiele przykładów przeróżnych nawróceń, Szaweł jest najbardziej spektakularnym, ale to przemiana Nikodema jest chyba najbliższa chrześcijanom „kulturowym”.

Jesus-and-NicodemusOto pod osłoną nocy, Nikodem – faryzeusz i członek Sanchedrynu – przychodzi do Jezusa, aby wysłuchać Jego nauk. Tak jak chrześcijanie z tradycji Nikodem ni w ząb nic nie rozumie:

„W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?»” (J 3, 3-4).

Co robi Jezus, aby dotrzeć do tego mędrca, której nauczycielem Izraela, a nic nie wie? Głosi mu kerygmat, czyli absolutne podstawy wiary katolickiej:

1. Miłość BogaTak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3, 16).

2. Rzeczywistość grzechuA sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. (J 3, 19-20).

3. Zbawienie w Chrystusie – A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne (J 3, 14-15).

4. Życie w Duchu ŚwiętymZaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego (J 3, 5).

5. Tajemnicę Kościoła Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego (J 3, 18).

Nikodem odszedł do swojego świata, nie pojmując tych słów, ale ziarno kiełkowało.

Tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem (Iz 55, 11)

Słowo Boże kiełkuje w Nikodemie, który choć nie ma odwagi, by się ujawnić ze swoją wiarą – z obawy przed opinią innych, społecznym ostracyzmem i etykietką wariata, fanatyka i mohera – to jednak nieśmiało podejmuje próby obrony Chrystusa przed swoimi kolegami z sanhedrynu. Pojawia się też na Golgocie, aby oddać cześć świętemu Ciału Chrystusa, niosąc aloes i mirrę, aby razem z Józefem z Arymatei je pochować zgodnie ze zwyczajem. Kiedy wszyscy apostołowie wzięli nogi za pas, on wykazał się wielką odwagą i nie zważając już na opinię i swoją pozycję społeczną, zrobił to, co należało.

Ten faryzeusz tak jak ogromna większość chrześcijan kulturowych jest człowiekiem szlachetnym, dobrym, ale pogubionym. Pomimo całej swej mądrości, nie umiał pojąć słów Jezusa. Nie rozumiał, ale trwał w wierze. Trwał aż Duch Święty otworzył mu oczy. My jesteśmy dziś w o wiele lepszej sytuacji. My znamy Chrystusa zmartwychwstałego, mamy nieograniczony dostęp do nauczania Chrystusa i kapłanów, którzy nam je objaśniają, a jednak nie korzystamy z tej wielkiej łaski.

Liczymy na to, że Pan Bóg ustrzeli nas ze snajperki, ale gdyby On tylko w ten sposób działał, nie potrzebowałby apostołów. Nie potrzebowałby nas.

I w istocie, On nas nie potrzebuje. To my potrzebujemy siebie nawzajem. To my potrzebujemy zanosić słowo do foteli, do tych kościołów prywatnych, do tych kup kamieni i ożywiać je świadectwem naszej wiary i naszą miłością. Jak zauważył biskup Ryś:

Jeśli człowiek nie przekazuje wiary, jeśli nie ewangelizuje, jeśli się zamknie w swojej prywatności ze swoją wiarą, to niech się już zacznie o nią bać. Bo ta wiara ulegnie w nim absolutnej degeneracji… Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana (źródło).

Nie tylko nasi bracia i siostry potrzebują, abyśmy nieśli im świadectwo, ale i my potrzebujemy naszych wątpiących braci i nasze wątpiące siostry. Dzielenie się wiarą pomnaża ją, dzielenie się miłością pomnaża ją. Kiedy stajemy się świadkami tego, jak kerygmat trafia do ludzkich serc, jak je przemienia, jak przemienia życie ludzkie, nasza wiara również się rozpala. Jej płomień potrzebuje nieustannego paliwa.

Kiedy pierwszy raz pojechałem na rekolekcje o nazwie Nowe Życie w podwarszawskim Ożarowie, nie miałem pojęcia czego naucza Kościół. Chrystusa znałem piąte przez dziesiąte, chociaż i tak to, co poznałem, dzięki księżom i zakonnikom, rozpalało mnie ogromnym pragnieniem spotkania z Nim. Kilka miesięcy wcześniej też spłynął na mnie deszcz łask, deszcz absolutnej i bezwarunkowej miłości. Leżałem wtedy powalony zupełnie tym niezasłużonym prezentem i prosiłem Boga, żeby mnie nie opuszczał.

Wiedziałem, że sam przepadnę.

Na tych rekolekcjach dowiedziałem się wreszcie, czym w istocie jest zbawienie, czym jest grzech i jak wielka jest moc Ducha Świętego, który jest obietnicą Chrystusa, naszym Pocieszycielem i naszą mocą, bez którego nie jesteśmy nawet w stanie powiedzieć: „Panie”.

Pękaliśmy jak dzieci. Przez trzy dni we wspólnocie, w skupieniu i rozmodleniu słuchaliśmy o podstawach wiary, słuchaliśmy nauczania apostolskiego, ot zwykłego kerygmatu, do którego sprowadza się w zasadzie całe posłannictwo Świętego Kościoła. Pękaliśmy jak dzieci. Chrystus z ogromną mocą przychodził do każdego z nas, również ci, którzy na początku słyszęli w głowach „Co ja tu robię?”, płakali łzami radości. Dwumetrowy facet, który tulił się w ramiona Chrystusa, długowłosy metal, który poddał się zupełnie Bożej miłości.

9 NicodemusByliśmy jak Nikodem, który wstał z fotela i poszedł na dach, by pod osłoną nocy rozmawiać z Chrystusem. On nie rozumiał nauczania, a jednak pokochał Jezusa. Nie rozumiał, ale trwał w szacunku do Niego, aż wreszcie przyjął chrzest z rąk Piotra i Jana. Zapewne przyjął również chrzest Ducha, który pomógł mu pojąć to, co do tego czasu było dla niego niepojęte.

Stało się to, co tam na dachu było dla niego niepojęte:

Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?». Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego (J 3, 4-5).

Nikodem narodził się z wody i z Ducha, a dziś jest czczony jako święty. Nawet nawrócony Paweł potrzebował pieczęci Ducha Świętego, aby zacząć głosić. Nawet apostołowie zebrani w wieczerniku potrzebowali łaski Ducha Świętego, aby wyjść i szerzyć Dobrą Nowinę.

Co z tą naszą wiarą więc? Jeżeli siedzisz na kupie kamieni i tak postrzegasz swoją wiarę i nauczanie Kościoła, nie martw się. Trwaj. Słuchaj Bożego Słowa i pozwól mu kiełkować. Nieustannie proś o Ducha Świętego, a przyjdzie moment, że On udzieli Ci światła, przyprowadzi do Ciebie Ananiasza albo też sprawi, że powstaniesz z fotela jak Nikodem i wyjdziesz Panu nas spotkanie.

A jeżeli się niecierpliwisz i chcesz ożywić swoją wiarę, albo zwlec z fotela swoich znajomych Nikodemów, zapraszam na rekolekcje Nowe Życie prowadzone w całej Polsce przez Szkoły Nowej Ewangelizacji.

Więcej informacji znajdziesz tutaj. A odpowiedź na to czym jest wiara, znajdziesz poniżej:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *