Świętość w naszych rękach

Pilnie potrzebna jest wielka modlitwa za życie,
przenikająca cały świat.
Evangelium Vitae, Jan Paweł II

Dzień Świętości Życia ustanowiony został w odpowiedzi na wezwanie papieża Jana Pawła II w jego encyklice Ewangelia Życia:

Proponuję (…) aby corocznie w każdym kraju obchodzono Dzień Życia (…) Trzeba, aby dzień ten był przygotowany i obchodzony przy czynnym udziale wszystkich członków Kościoła lokalnego. Jego podstawowym celem jest budzenie w sumieniach, w rodzinach, w Kościele i w społeczeństwie świeckim wrażliwości na sens i wartość ludzkiego życia w każdym momencie i każdej kondycji. należy zwłaszcza ukazywać, jak wielkim złem jest przerywanie ciąży i eutanazja… (nr 85)

Już w środę 25 marca obchodzić będziemy święto, które ma nam uświadomić, jak straszną wojnę wytoczył współczesny świat niewinności i świętości życia. To również dobry moment, abyśmy przekuli naszą wiarę w czyn, bo jak uczy nas Pismo:

Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków (Jk 2, 26).

Czytaj dalej

…i kamieni kupa, czyli co z tą wiarą

Uczestnictwo przez wiarę w życiu Bożym sprawia,
że stajemy się nowym człowiekiem, otrzymujemy nowe rozumienie rzeczywistości, nowe widzenie zarówno Boga, jak i otaczającej nas rzeczywistości doczesnej.

Rozważania o wierze, ks. Dajczer

Jak to jest z tą naszą wiarą? Niby to Polacy wciąż są jednym z ostatnich wiernych narodów Świętego Kościoła, niby wciąż kościoły u nas stoją i działają, nie zamienione w teatry jak w Anglii, czy w kluby jak w Holandii… A jednak. Według badań statystycznych zamieszczonych w programie duszpasterskim pokazują, że spośród 81% wierzących i głęboko wierzących Polaków aż 17%… wierzy w reinkarnację, a 26% uważa, że po śmierci nie ma nic. Z kolei aż 40% głęboko wierzących akceptuje współżycie przed ślubem, środki antykoncepcyjne czy in vitro (Przekazywanie wiary, t. 6, Lobkowicz, s. 270).

Czytaj dalej

Człowiek czynu w czasach niemocy

Człowiek lubi gadać. Już z samego rana, z pierwszym pianiem koguta rozplątują się ludzkie języki i zaczyna się symfonia na siedem miliardów głosów. A każdy z nich ma swoje zdanie, opinię na każdy temat, każdy rację ma swoją, a choćby i była ona centralnie sterowana z Ministerstw Prawdy wszelkiej maści, to i tak wszyscy wierzą, że ich opinia jest ich własną.

W ferworze walki o dobre imię Kościoła, w zmaganiu się z naporem genderowej ideologii nawet przykładny chrześcijanin może się pogubić i popaść w pychę. Mniemając o sobie jak najlepiej, przypisuje sobie prawo poprawiania kościelnych nauk, pouczanie episkopatu czy wręcz łajanie papieża, przedstawiciela Chrystusa na tym łez padołku. Z drugiej strony spektrum mamy chrześcijan „otwartych”, biegających bezładnie po zielonych pastwiskach fałszywego ekumenizmu, uganiając się za wszelkimi duchowymi nowinkami. Wybuchają oni świętym zaprawdę oburzeniem, gdy któryś z biskupów z większą odwagą stanie w obronie nauczania Kościoła i rwąc sobie kwiaty z włosów krzyczą: Non serviam!

Człowiek lubi gadać, dlatego warto dziś wpatrzeć się przez chwilę chociaż w świętego Józefa, który w Biblii nie pisnął ani słówka. Ta jego milcząca nauka uczy nas dzisiaj tego, czego nie sposób znaleźć ani w systemie powszechnej edukacji, ani w podręcznikach bezstresowego wychowania.

Chodzi, oczywiście, o pokorę. Czytaj dalej

Gliniane naczynia pełne skarbów

Święty Paweł, a raczej jego stara wersja – nieświęty Szaweł, kiedy objawił mu się Chrystus w pełni swej chwały przemienił się w jednej chwili z butnego, dumnego faryzeusza w bezradnego ślepca, który potrzebował pomocy innych, aby stanąć na nogi. Dopiero, kiedy doświadczył własną niemoc, własną słabiznę i kłamstwo w jakim żył, kłamstwo o własnej nieomylności i sile, Szaweł mógł wstąpić na drogę nawrócenia. Walter Kasper w swojej książce Rzeczywistość wiary pisze tak:

[Wiara to] poznanie własnej bezradności oraz ufność w działającą w Jezusie moc Bożą (s. 68).

Nic dziwnego, że tak niewiele osób żyje dziś wiarą. Przyznać się do własnej słabości to zbyt wiele dla zbyt wielu. Czytaj dalej

Wunderwaffel Pana Boga

Uwierzyliśmy miłości Boga – tak chrześcijanin może wyrazić
podstawową opcję swego życia. U początku bycia chrześcijaninem
nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei,
ale natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą,
która nadaje życiu nową perspektywę,
a tym samym decydujące ukierunkowanie.
Papież Benedykt XVI, Deus Caritas Est

Pan Bóg oszalał. To żadna nowość. Już Abram doskonale zdawał sobie sprawę, że Bóg, który mu się objawił ma nie po kolei w głowie. Wszak to właśnie On do 75-letniego dziadygi powiedział: „Uczynię bowiem z ciebie wielki naród” (Rdz 12, 2). Tylko staruszek pełen fantazji mógł Mu uwierzyć. Mało, on był na tyle szalony, że dla swojego Boga był gotów poświęcić swojego syna. Ale ostatecznie to Bóg poświęcił swojego. Bo tylko On tak kocha. Do szaleństwa.

Cała historia Zbawienia to jeden wielki ciąg zdarzeń, które bulwersowały, wprawiały w zdumienie i zadziwiały.

Czas przeszły skreślić.

Dziś przecież nie jest inaczej i każdy kto chociaż na chwilę otworzy Pismo Święte spadnie z krzesła, tak wielka miłość bije z Jego kart. Nasz Bóg szaleje z miłości do nas. Ludzie rozsądni nie są w stanie tego zrozumieć, bo miłość Boga nie mieści im się w głowach. Bo też nie da się jej zmieścić w ogóle, ona ogarnia i przenika wszystko, z niej wszystko powstało, do niej wszystko powróci. Można ją tylko odrzucić, albo być na tyle stukniętym, żeby ją przyjąć. Trzeba tylko być równie stukniętym jak Abraham. Trzeba mieć nierówno pod sufitem. Trzeba się urwać z choinki.

Trzeba tylko z konia spaść.
Czytaj dalej

Libański komandos, czyli jak święty wziął mnie w obroty

Boży posłańcy, którzy zjawiają się raz po raz w naszym życiu to jeden z największych darów od Najwyższego, specjalizującego się w łączeniu, swataniu i krzyżowaniu ludzkich losów. Niekiedy przyprowadza do nas ludzi, którzy wyciągają nas z opresji, innym razem kogoś, kto jednym zdaniem sprawia, że opadają nam łuski z oczu.

Ale czasami sięga po cięższy kaliber. Kiedy wierny słabo rokuje albo jest niezdarny wyjątkowo i nogi mu się plączą, Pan oddaje go pod opiekę swoich komandosów.

Komandosów potocznie zwanych świętymi.

Prognozy na mój rozwój duchowy musiał przedstawiać się wyjątkowo nieciekawie skoro Pan przysłał mi z pomocą oddział specjalny… z Bliskiego Wschodu.

A to było tak…

Czytaj dalej