To ja pójdę po Jezusa

Pamiętacie Gwiezdne Wojny? Fascynująca historia o kosmicznej walce Dobra ze Złem, Lorda Vadera ze Skywalkerem, Gwiazdy Śmierci z Rebeliantami… Często wydaje nam się, że nasza rzeczywistość jest taka sama, że trwa jakaś epicka wojna między Bogiem i Szatanem. No cóż, chrześcijanie nie od dziś wpadają w sidła manicheizmu. Prawda jest taka, że nie ma żadnej wojny. Upadłe anioły przegrały już w momencie, kiedy zbuntowały się przeciw Najwyższemu, a Chrystus poprzez swoją śmierć na Krzyżu Zbawienia uwolnił nas spod ich panowania.

Od dwóch tysięcy lat jest już pozamiatane. Pytanie tylko czy uwierzymy w Zwycięzcę, czy dalej będziemy się upadlać z przegranymi, którzy tylko prężą muskuły.

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus objawia swoją moc. Jego nauczanie w synagodze wywołuje opad szczęki wśród słuchaczy.

„Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie” (Mk 1, 22).

Swoją władzę zaś objawił w pełni podczas „starcia” z duchami nieczystymi.

„Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!». Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego” (Mk 1, 24-26).

Widzicie tu jakąś epicką walkę Dobra ze Złem? Jakieś siłowanie się na rękę z Szatanem? Jezus mówi tylko „Cicho siedź”. On nie gada ze złym. Nie wchodzi z nim w układy, nie paktuje, nie negocjuje.Star WarsW książce „Wilki dwa” ojciec Szustak mówi:

„W polskim tłumaczeniu to brzmi trochę łagodniej, bo w języku greckim Jezus dokładnie mówi: «Załóż sobie kaganiec!”, czyli odnosi się do demona jak do psa. (…) Dla Jezusa Zły to zwykły, prawie zdechły pies, któremu tylko On może tak zwyczajnie powiedzieć: Won!” (Wilki dwa, 9-10)

Nie ma tu żadnej walki Dobra ze Złem. Jezus traktuje Szatana jak kundla, którego przegania bez trudu. Nie było przedtem nikogo takiego jak On, bo Chrystus nie jest zwykłym nauczycielem. Ludzie zdumiewali się, że naucza jak ten, który ma władzę i Jezus nie każe im długo czekać, aby tę władzę ujawnić. Wygania demony ot tak. Mocą swojego Słowa.

Faryzeusza jak zwykle mieli problem. Jakiś cieśla w dodatku z jakiegoś Wywiejewa bez żadnej szkoły naucza w synagodze z niespotykaną mocą. Na dodatek wypędza demony. Oni, wielcy uczeni w Piśmie, nie mogli zaakceptować kogoś takiego jako Mesjasza, Zbawcę Izraela, musieli Go więc zniszczyć. „Wyrzuca demony mocą księcia demonów” rozpowiadali. Oni, którzy znali proroctwa, nie poznali Syna Bożego, a duchy nieczyste nie miały wątpliwości:

„Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży” (Mk 1, 24).

I dalej:

„Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: «Ty jesteś Syn Boży!»” (Łk 4, 41)

Jezus wypędza demony mocą daną Mu przez Ojca. W liście do Filipian czytamy:

Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył
i darował Mu imię
ponad wszelkie imię,
aby na imię Jezusa
zgięło się każde kolano
istot niebieskich i ziemskich i podziemnych” (Flp 2, 9-10).

jesus-unclean-spiritJezus nie walczy ze złem, On je przepędza. To my walczymy ze złem. To my nieustannie upadamy, powracamy do naszego bagna, to my szarpiemy się z żywiołem (zob. Ustąp Panu miejsca). Próbujemy zbawić się własnymi siłami, jakbyśmy mieli jakąkolwiek moc. Święty Piotr doskonale wiedział kto tak naprawdę rządzi i czyja moc pokonuje zło:

„«Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł». I w tejże chwili wyszedł” (Dz 16, 18).

Tylko imię Chrystusa zbawia, bo tylko On jest Synem Bożym. Dlaczego więc mocujemy się ze złem? Dlaczego staramy się pokonać je własnymi siłami? Szatan jest o wiele silniejszy od nas, ale przy Jezusie jest skamlącym kundlem.

„Walka dobra ze złem to nie jest masowa wojna dwóch sił – mówi ojciec Szustak. – Tu tylko jeden przeciwnik jest potężny. Drugi jest silny wyłącznie z naszego punktu widzenia. Z punktu widzenia Boga to żaden rywal” (Wilki dwa, 10).

Ilekroć więc próbujemy stawiać czoła samemu szatanowi, zastosujmy metodę, którą dzieci mają w małym palcu:

„Pewna mała dziewczynka odezwała się do gościa swojego ojca, który zmartwiony wyznał, że wróg ciągle go pokonuje.

– Proszę pana, mnie nigdy wróg nie pokonuje! Pan jest ode mnie znacznie większy, lecz pan zawsze przegrywa, a ja zawsze wygrywam!

– Co ona mówi? – zapytał przyjaciel jej ojca, zwróciwszy się do niej ze zdziwieniem. Powiedz mi, jak wygrywasz bitwę z wrogiem?

– To bardzo proste. Kiedy wróg od mnie przychodzi i puka do moich drzwi, pytam go: «Kto tam?», na co on mi odpowiada: «Szatan». Wtedy ja mu odpowiadam: «Dobrze, zaczekaj. Idę po Jezusa!» – co też robię. Wtedy wróg odpowiada: «No to ja uciekam!» I ucieka. To mój sposób. Bardzo łatwo wygrać bitwę”.

Witness Lee „Wszechzawierający Chrystus”

Bajeczka? Zapewniam Was, że gdyby młody Anakin Skywalker poszedł po Jezusa, Palpatine uciekłby gdzie pieprz rośnie i nie byłoby żadnej Gwiazdy Śmierci.

Człowiek ma wolę, ale osłabioną. Wbrew rojeniom Nietzschego i jemu podobnym jesteśmy osłabieni grzechem pierworodnym, a Szatan dwoi się i troi, żeby osłabić ją jeszcze bardziej aż do momentu, kiedy nie będziemy w stanie mu się oprzeć.

Ostatnio w pracy miałem dość ostre spięcie ze swoją menedżerką. Wyszedłem na korytarz, mieląc w myślach scenariusze, które za chwilę miałem zamiar wprowadzić w życie.

– Jak ja jej powiem, zaraz jej wygarnę, nie dam się tak traktować, rzucam tę robotę, jeśli mnie nie przeprosi…

I tak dalej. I tak bez końca. Człowiek wpada w trans, zły duch nakręca go jak katarynkę, wywołując w nim cały szereg złych emocji, a potem, tak nakręcony, niczym zabawka na korbkę idzie i czyni zło, sieje zamęt, kłóci się i walczy „o swoje”. Jeszcze rok temu rzuciłbym jej w twarz swoje urażone ego, ale nie tym razem. Nie odkąd spotkałem na swej drodze Jezusa.

W pewnym momencie wybudziłem się z tego transu i powiedziałem:

– Co ja robię? Panie Jezu, weź ode mnie tę złość i zrób z nią co chcesz.

Chwilę potem zobaczyłem menedżerkę jak przestawia ciężki, metalowy słupek. Podbiegłem do niej i… pomogłem jej go przesunąć.

– Przepraszam, że byłem takim dupkiem – wyrwało mi się z ust.

A ona spojrzała na mnie zdumiona.

– Ja też cię przepraszam.

Zrozumiałem wtedy, że ona tylko na to czekała. Chciała się pojednać, nie umiała. Jezus uczynił to łatwym. Kiedy oddałem mu swoje emocje, szatan powiedział: „No to ja uciekam” i tyle go widzieli. Z głupiej złości Jezus wyprowadził miłość. Mocą swojego imienia.

Bitwę bardzo łatwo wygrać. Trzeba tylko pójść po Króla, ilekroć zły puka do naszych drzwi.Takie buty!

3 myśli w temacie “To ja pójdę po Jezusa

  1. Na początku czytając ten wpis miałam takie skojarzenie, że w pewien sposób prowokujesz dyskusję, czy Jezus wydaje człowieka na próbę. Świadomy bowiem słabości natury ludzkiej Bóg celowo stworzył człowieka właśnie takim, aby zmagał się całe swe życie zarówno ze złem, jak i z własnym strachem, z własnym brakiem doskonałości. Z czasem czytania jednak doszłam do wniosku, że intencje Twych myśli są inne, a pointa nasunęła mi się niejako sama- w sumie to nasunęła mi ją opowieść o dziewczynce, która gdy słyszy pukanie Diabła do drzwi, biegnie po Jezusa.
    Przypomniały mi się słowa kardynała Wyszyńskiego- Strach zapukał do drzwi, otworzyła mu odwaga, i nikogo tam nie było.
    Diabeł bazuje na ludzkim strachu, strachu i poczuciu samotności. Wystarczy tylko mieć na tyle odwagi, aby głośno zawołać Jezusa.

    • Ojciec Szustak mówił podczas jednych z rekolekcji, że Pan Bóg nie potrafi stworzyć bubla. Nasza niedoskonałośc wynika z tego, że On nas uczynił wolnymi. Zrobił to, bo przeznaczył nas do miłości, a miłość pod przymusem nie istnieje. Tylko dobrowolne „tak” wypowiedziane prze ołtarzem, „tak” pełne zaufania i miłości ma jakikolwiek sens.

      Myślę też, że w tym wypadku bardziej chodzi o pokorę i ufność. Człowiek odważny może sobie ubzdurać, że da radę w pojedynkę. Człowiek pokorny wie, że to Bóg zwycięża i z ufnością tej małej dziewczynki pędzi po Jezusa ilekroć przychodzi Zły.

      Zgadzam się, że diabeł bazuje na ludzkim strachu i poczuciu samotności. Na szczęście z Chrystusem nie grozi ani jedno, ani drugie. 🙂

      Pozdrawiam!

    • Cały tydzień chodziłem tłukąc się z myślami i dochodzę do wniosku, że właściwie mówimy o tym samym.
      Jeżeli mamy pokorę i ufność, mamy też odwagę. Odwagę, która wypływa wprost z obecności Chrystusa, z tego, że Jemu się zawierzamy, że po Niego biegniemy, kiedy puka zły. Odwagę, która jest w Nim.

      Kiedy więc diabeł ze swoim strachem puka do drzwi, wystarczy pobiec po Chrystusa, który przyjdzie z odwagą i otworzy drzwi. A tam nikoguśko.
      Dziękuję siostro, za ten cytat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *