Pociąg do kieliszka, czyli kolej na Syberię

Otworzyłem paszport i serce utkwiło mi w przełyku. 27 sierpnia, po siedmiu dniach podróży koleją transsyberyjską mieliśmy dotrzeć do Ułan-Ude, stolicy Republiki Buriackiej, tuż nad granicę z Mongolią. Trzy dni później kończyła nam się wiza rosyjska, a mongolską chcieliśmy wyrobić sobie na miejscu.

Jewgienij, potomek polskich zesłańców, który zgodził się przyjąć nas w Buriacji, pospieszył z zapewnieniem, że wizy mongolskiej na granicy wyrobić się nie da. Wszystko wskazywało więc na to, że całą swoją wielką wyprawę po męskość będę mógł oddać pogranicznikom razem z paszportem.

Zamiast sowieciarzom jednak powierzyłem swoją podróż Bogu. A On jak zwykle wszystkim się zajał. Czytaj dalej

Orędzie papieża na XXX Światowe Dni Młodzieży

„Błogosławieni czystego serca,
albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5, 8)

Drodzy młodzi,

Kontynuujemy naszą duchową pielgrzymkę do Krakowa, gdzie w lipcu 2016 będzie miała miejsce kolejna międzynarodowa edycja Światowego Dnia Młodzieży. Za przewodnik na naszej drodze wybraliśmy ewangeliczne błogosławieństwa. W ubiegłym roku zastanawialiśmy się nad błogosławieństwem ubogich w duchu, umieszczonym w szerszym kontekście „Kazania na Górze”. Wspólnie odkryliśmy rewolucyjne znaczenie błogosławieństw oraz stanowcze wezwanie Jezusa, aby odważnie zaangażować się w przygodę poszukiwania szczęścia. W tym roku będziemy zastanawiać się na szóstym błogosławieństwem: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8).
Czytaj dalej

Na co komu taki bubel jak Abel?

„Największą chorobą naszych czasów nie jest trąd czy gruźlica, lecz raczej doświadczenie tego, że się jest nie chcianym, porzuconym, zdradzonym przez wszystkich. Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego, który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby”.

Te słowa Matki Teresy idą na przekór światu, który hołduje zdrowiu, sile i przyjemności. Nie ma w nim zbyt wiele miejsca na słabość i poświęcenie. Zepsuła ci się lodówka? Kup nową. Babcia z demencją staje się ciężarem? Zamknij ją w domu starców. Dziecko w twoim łonie jest niepełnosprawne? Dokonaj aborcji. Zajdziesz w ciążę na pijackiej imprezie? Weź pigułkę.

Świat daje natychmiastowe i drastyczne środki „chroniące” nas przed odpowiedzialnością i prawdziwą miłością, która – jak mówiła Matka Teresa – musi kosztować. Świat pokazuje drogę na skróty, która jednak prowadzi na manowce, a nie do pełni człowieczeństwa.

11 lutego w dzień wspominania pierwszego objawienia w Lourdes obchodziliśmy Światowy Dzień Chorego ustanowiony w 1992 roku przez papieża Jana Pawła II. Z lekkim poślizgiem więc, kontynuując nasze rozważania na temat współczesnych Ablów, chciałbym przedstawić człowieka, który właśnie w Lourdes odpowiedział na Chrystusowe wezwanie do miłości.
Czytaj dalej

Wolność do miłości

Przykazanie nowe daję wam,
abyście się wzajemnie miłowali tak,
jak Ja was umiłowałem;
żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.
(J 13, 34-35)

Chrystus, który uwalnia nas od grzechu, powołuje nas jednocześnie do miłości (zob. Dzieci Frankensteina), a miłość z kolei zobowiązuje nas do odpowiedzialności. Jakże nie lubimy tego słowa, ale sory, takiego mamy Nauczyciela. Miłość do jakiej nas przeznaczył nie jest skierowana do wewnątrz. Nie jest dla nas, ale dla bliźnich. Nie jest nastawiona na branie, ale na dawanie. Nie jest skupiona na jednej tylko osobie, ale wylewa się na wszystkich. I wiecie co? Im więcej się jej daje, tym więcej jej jest. Ot, cudowne rozmnożenie.

W Chrystusie wszyscy stajemy się braćmi i siostrami, a że Królestwo Boże różni się od tego ziemskiego, najwięcej szacunku i miłości należy się zawsze temu najmniejszemu.

„Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują?” (Jk 2, 5).

W świetle Ewangelii odpowiedź Kaina: „Czyż jestem stróżem brata mego?” brzmi co najmniej nie na miejscu.
Czytaj dalej

Dzieci Frankensteina – niewolnicy wolności

Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności.
(Ga 5, 13)

– Doro, chodźmy do parku – powiedziałem pewnego pięknego, moskiewskiego poranka. – Trzeba to uczcić.

A mieliśmy co świętować: w jeden dzień dojechaliśmy autostopem z Warszawy do Moskwy. Miałem przy tym cichą nadzieję, że Rosjanom podróż w drugą stronę – z Moskwy do Warszawy – zajęłaby trochę więcej czasu, gdyby przyszło co do czego. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że spacer pośród miejskiej zieleni uzmysłowi mi istotę tak zwanego człowieka „nowoczesnego”.

No cóż, przyroda zawsze sprzyja refleksji.
Czytaj dalej